Archiwum tagów: nago

Sauna jako psychoterapia ?

wstydNie jestem psychologiem. O psychologię  jako taką co najwyżej się „otarłem”. Jednak z sauną mam styczność od dłuuuuuuugiego czasu. Mogę zatem opisać swoje spostrzeżenia.
Sprawa będzie dotyczyć w głównej mierze osób, które chciałyby (iść na saunę gdzie saunuje się poprawnie czyli nago) – a boją się.
Dla niektórych osób rozebranie się przy innych wykracza poza zakres pojmowania. W głowach mamy zakodowane różne często błędne stereotypy, które ja nazywam „syfami w mózgu”. Syf jaki jest każdy widzi. Dlatego moim zdaniem należy go jak najszybciej wycisnąć. Pozostawienie go i pielęgnowanie tylko pogarsza sprawę. Syf rośnie i często pozostaje już na zawsze niejako „przez zasiedzenie”. Co może być takim syfem w naszym saunowym przypadku ? Najczęściej są to KOMPLEKSY na tle wyglądu. Co ciekawsze dotyczą one na równi płci obojga (!). Osoby z takim syfem mają zakodowany wyidealizowany wzorzec wyglądu. Każda różnica, a doskonale wiemy, ze owych różnic jest więcej niż mniej, prowadzi do powiększania się syfa. Każda sytuacja, w której zasyfiona osoba musi się rozebrać przy kimś (lekarz, basen (tak, tak, dotyczy to też kostiumów kąpielowych), a nawet życiowy partner (!)) prowadzi do powstania uczucia dyskomfortu. I to nie małego. Brak akceptacji własnego wyglądu to prawdziwa psycho-masakra. Prowadzi ona do niskiej samooceny, która przekłada się na inne aspekty życia. Takie osoby zapytane o to czy chciałyby móc się rozebrać przy innych ludziach bez tego stresu bez wyjątku odpowiadają, że TAK ! Że byłoby super, że och i ach. Więc czemu nie próbują czegoś z tym robić ? Antidotum na owego syfa mogą być właśnie takie miejsca gdzie „z automatu” lata się na golasa. Co one dają ? A no głównie to, że zaczynamy zauważać, ze inni ludzie też nie są idealni. Ta ma taki biust, tamta inny, tamta nie radzi sobie z grawitacją a jeszcze inna ma rozstępy, fałdki, pryszcze, piegi, a ten to ma nogi jak patyki a tamten wielki brzuch i nagle też się okazuje, ze mało który pan ma 25cm „w spoczynku” i kaloryfer na brzuchu oraz bicepsy i klatę jak u Arnolda czy innego Stallonego. W momencie, kiedy zaczynamy to zauważać syf maleje. Zaczynamy czuć, ze ONI wcale nie są tacy idealni. W zasadzie jakościowo są podobni do nas. Początkowe skrepowanie mija i…… zaczynamy czuć się coraz bardziej swobodnie. W takich miejscach nie ma szansy na zamaskowanie różnych niedoskonałości. Ot jesteśmy tacy jacy jesteśmy naprawdę. To też swego rodzaju psycho-otwarcie. Po jakimś czasie mija uczucie, ze „wszyscy na mnie patrzą”. Bo tak na prawdę to mało kto patrzy pod tym katem, którego się obawiamy. No bo nie oszukujmy się. Nikt nie będzie odwracać głowy od drugiej osoby. Mężczyźni będą patrzeć na kobiety, a kobiety na mężczyzn. Jednak chodzi o to jak się patrzy. Co dalej ? Oswoiliśmy się ze swoja nagością. Skoro aż tak otworzyliśmy się przed innymi a inni przed nami to baaardzo, ale to bardzo wzmacniają się więzi grupowe. Wszyscy członkowie grupy otworzyli się na siebie. Team Building przy tym wymięka. Nie przypadkiem mafia, agenci wywiadów oraz bossowie korporacyjni często prowadzili i prowadzą negocjacje i narady właśnie w saunie. Więc skoro na większość osób taka golizna działa tak TERAPEUTYCZNIE to czemu by nie spróbować ? Jeśli się nie spodoba to na drugi raz się nie pojedzie w takie miejsce i tyle. Ot kolejne doświadczenie, kolejna przygoda w życiu. Co więcej bez ryzyka i negatywnych konsekwencji. No bo co. No trochę ludzi mnie zobaczyło na golasa a  ja ich. I tyle. Sporo ludzi myli pojęcie prawidłowej nagiej sauny z takimi rzeczami jak swingers kluby, ekshibicjonizm, zboczenie itp. W łódzkiej FALI w szatni jest takie hasło ” Na saunie nagi człowiek to nie ekshibicjonista a ubrany to podglądacz”. Zasady są jasne i proste. W takich miejscach zero seksu i zachowań erotycznych. Wprowadzałoby to niepotrzebne napięcia i zakłopotanie innych. No bo ci goli ludzie tez mają libido. Co prawda patrzenie na innych nagich ludzi nie powoduje u nich doznań erotycznych, ale już na „miętoszącą się”  inną parę pewnie by zareagowali. Takie miejsca zrywają też z archaicznym podejściem, mówiącym ze na moją nagą/nagiego żonę/męża (partnerkę/partnera) tylko ja mogę patrzeć. W końcu wydaje mi się, ze ludzie są ze sobą bo odpowiadają sobie wewnętrznie (psychicznie) i to jak przezywają seks (tego w saunie nie ma) a nie po to, żeby móc sobie popatrzeć na swoją/swojego jedyną/jedynego (do tego wystarcza gazeta :P). A gdzie zaufanie partnerów do siebie ? Zresztą ja nigdy nie rozumiałem opcji „ZABRANIAM” w związku. Ot to takie moje obserwacje. Saunowicze to bardzo otwarci ludzie. Może właśnie dlatego, ze nie udają, że wyglądają inaczej a ewentualną krytykę jaka mogłaby się gdzieś pojawić zwyczajnie olewają. Moim zdaniem warto spróbować. Po to, żeby zobaczyć jak to jest, sprawdzić się, spróbować czegoś innego, przełamać swoje wewnętrzne opory i zasmakować tej specyficznej terapii.

Kolejny artykuł: Terapidarium. Kolejne trudne słowo.

Naparzanie (aufguss)

aufgussBędąc na saunie fińskiej możemy trafić na seans aromaterapeutyczny zwany naparzaniem. Naparzanie wykonują naparzacze. O co w tym chodzi. Tak naprawdę każdy naparzacz ma swoje tajemnice, sposoby, układy i mikstury olejkowe, więc sesje na które traficie mogą się różnić, ale idea jest ta sama. Naparzanie można wykonywać tylko w saunie fińskiej. Jeśli sauna była używana przed planowana sesją to trzeba ja przewietrzyć i trochę schłodzić. Następnie wchodzi towarzystwo i zajmuje półki. Wchodzi mistrz ceremonii z lodem i cebrzykiem wody, w której ma rozprowadzoną olejkowa miksturę. Używa się specjalnych (niestety dość drogich) olejków eterycznych na takiej bazie, aby się nie spaliła na piecu. Zamykamy saunę. Od tej pory nikt już nie wchodzi ani nie wychodzi !!! Mistrz zwany też czasem saunamajstrem polewa kamienie ową wodą z dodatkami, kombinując to jeszcze często z lodem i przy pomocy ręcznika rozprowadza to co paruje z kamieni po saunie. Całą sztuką jest wyczucie temperatury i zrozumienie jak to się rozchodzi po saunie (tak tak, w saunie są miejsca cieplejsze i chłodniejsze… i wcale nie zawsze zależy to od wysokości). Zaczyna się balecik. Nie bez kozery użyłem słowa „balet” Najlepsi tak machają tym ręcznikiem, że wygląda to jak balet. Robi się zazwyczaj trzy rundy (bez wychodzenia z sauny ! Nawet drzwi nie można otwierać) i często czwarty bonus. Runda trwa od dziesięciu do piętnastu minut. Przy czwartym bonusie to zazwyczaj  mało kto może wytrzymać i towarzycho klaszcze w rytm kręcenia ręcznikiem 😀 Najfajniejszy jest oddech smoka, kiedy to mistrz podchodzi do każdej osoby po kolei i zgarniając ręcznikiem najgorętsze powietrze spod sufitu wysyła je prosto w tą osobę. Uczucie czadowe, jakbyśmy dostali porządnym gorącym podmuchem z eksplozji. Po całej saunie oczywiście rozchodzi się aromat mikstury.
Jeśli jesteśmy początkującymi saunowiczami, to radzę zajmować najniższe półki. Na najwyższych jest naprawdę gorąco. Warto zapytać naparzacza przed sesją gdzie jest najchłodniejsze miejsce sauny. Jeśli poczujemy, że nie wyrabiamy na najniższej półce to wtedy siadamy na podłodze właśnie w tym miejscu (najczęściej tuż przy drzwiach). Chodzi o to , żeby nie otwierać drzwi. Często podczas naparzania wieszamy taki fajny znak stop 😀 Co by nikt przez przypadek nie wszedł.
Różnica w trzech cyklach zwykłego saunowania i w trzech cyklach naparzania jest taka jak jazda maluchem i lot rakietą 😀
Podczas naparzania nie można się owijać ręcznikiem bo inaczej naparzanie nie ma sensu. Przecież naparzacz kieruje strumień gorącego aromatycznego powietrza na ciało każdego saunowicza po kolei. Jak oddech smoka walnie w ręcznik do nici z efektu.

A teraz trzy ciekawostki:

Pierwsza to taka, że naparzacz ZAWSZE powinien mieć owinięte biodra ręcznikiem. I nie chodzi o to, że latający podczas kręcenia ręcznikiem fiutek może wzbudzać wesołość 😆 Chodzi o to, że podczas polewania kamieni ta mikstura potrafi pryskać. A jak popryska wrażliwe części ciała naparzacza to….. auć

Druga to taka, że często w SPA i hotelach wszelakich naparzanie wykonują pracownicy danego ośrodka. Są oni zobowiązani do tego, ze UWAGA! Mają być UBRANI. Normalnie kosmos. Naparzacz ma głowę najczęściej na wysokości trzeciej najgorętszej półki, tors na wysokości środkowej. Do tego wykonuje w takich warunkach fizyczną pracę. I do tego musi być ubrany…… MA-SA-KRA.

I trzecia ciekawostka. Wśród starych wyjadaczy często można zobaczyć takich, którzy siedzą w saunie podczas naparzania na najwyższych półkach w…… kapeluszach lub czapeczkach 😀  Tak samo i naparzacze. Chodzi o to, że głową wymienia się najwięcej temperatury i mając taki kapelusik łatwiej wytrzymać.

Naparzania mogą być prowadzone „na odwal się” i nie poczujemy, że byliśmy na naparzaniu, albo naparzacz może faktycznie zbudować fajną atmosferę (dosłownie i w przenośni) i podczas bonusu każdy czeka żeby tylko „wystrzelić” z sauny na zimne powietrze lub do studni lodowej 😉

Naparzanie potęguje dobroczynne działanie sauny. Skóra pobiera powietrze wraz z olejkami eterycznymi. Tak samo układ oddechowy. W zależności od tego jaki olejek wybierze saunamajster – taki efekt terapeutyczny możemy uzyskać.

Seanse naparzania często są łączone z różnymi peelingami (np. witkami brzozowymi, specjalna solą itp) Całość stwarza niepowtarzalny klimat.

Następny artykuł: Sauna a ciąża

Sauna. Jak zacząć ?

OK. Po przeczytaniu poprzedniego wpisu wiemy już dlaczego w saunie trzeba być nago. To skoro już przyjęliśmy to do wiadomości, to czas dowiedzieć się jak zacząć naszą przygodę z saunowaniem. To będzie taki wpis w stylu „Sauna dla żółtodziobów” 😉

1. Sprawdzamy w internecie ceny świata saun do którego się wybieramy, oraz wyczytujemy wszystko co ma nam do powiedzenia ichniejsza strona WWW.

2. Idziemy. Potrzebować będziemy w zasadzie tylko DUŻEGO SAUNOWEGO ręcznika (który można wypożyczyć w większości saun za opłatą około 5 złotych). Lepiej jednak kupić sobie własny. A jeszcze lepiej mieć dwa. Jeden do położenia na ławce i drugi do wycierania się po prysznicu. Z doświadczenia wiem, ze dobrze jest aby nasz ręcznik był oryginalny (kolorystycznie lub wzorowo). Co prawda wieszaki przy prysznicach i łaźniach rzymskich zazwyczaj są oznaczone literami lub cyframi, ale jak wisi obok siebie pięć białych ręczników to łatwo o pomyłkę. Możemy zabrać też własny żel pod prysznic (w większości saun przy prysznicach są dozowniki z mydłem w płynie), na upartego klapki oraz głównie panie olejek do ciała (np. Bambino…. sorry innych nie znam :D) żeby po całym saunowaniu poratować skórę.

3. Dostajemy czipa lub kluczyk do szafki i idziemy do przebieralni. Tam rozbieramy się do naga i owijamy owym ręcznikiem. Zostawiamy wszystko. Zegarki, kolczyki, wisiorki itp.

4. Wchodzimy do świata saun. Tu obowiązuje strefa nagości więc nie zdziwmy się, że np. prysznice są niczym nie osłonięte. Idziemy do pierwszego wolnego prysznica i dokładnie się myjemy.

5. Teraz jesteśmy już gotowi do saunowania. Wybieramy rodzaj sauny i wchodzimy.
Jeśli wchodzimy do rzymskiej łaźni to zrzucamy z siebie ręcznik, wieszamy go na wieszaku przed drzwiami i ZAPAMIĘTUJEMY literkę lub cyferkę wieszaka, żeby potem wychodząc pomyłkowo nie zabrać komuś ręcznika 😉 Przed wejściem do każdej sauny zdejmujemy klapki. Jeśli wchodzimy do sauny fińskiej lub podczerwonej to wchodzimy tam z ręcznikiem.

6. Weszliśmy. Wybieramy sobie półkę (im wyżej tym goręcej) siadamy, lub jeśli jest miejsce to kładziemy się (najlepsza opcja) i teraz ważna sprawa: Jak rozwijamy się z ręcznika to kładziemy go na półce tak, aby żadna część nagiego ciała nie dotykała desek. Wyjątkiem są stopy, które można trzymać na podłodze jeśli siedzi się na najniższej półce. Jeśli siedzimy już na drugiej półce to stopy wypadają nam na pierwszej i tu już muszą być na ręczniku. Chodzi o to, żeby syfiasty pot nie miał bezpośredniego kontaktu z deskami.

7. Obracamy klepsydrę, która odmierza zazwyczaj 15 minut i się pocimy 😉

8. Siedzimy tyle ile wytrzymamy. W saunie fińskiej czas ten to około 15 minut. Jednak jeśli czujemy, że dziś jest nie nasz dzień to schodzimy o półkę niżej, potem jeszcze niżej, a jeśli już jesteśmy na najniższej to wychodzimy.

9. Teraz zasuwamy pod prysznic. Ustawiamy ciepłą wodę, żeby się nie schłodzić i spłukujemy pot. Potem szybciutko odwiedzamy lodową studnię lub wannę z zimna wodą i się schładzamy. Zasada jest taka, ze schładzamy się zaczynając od nóg (więc wchodzenie do lodowej studni jak najbardziej pasuje). Możemy poprawić potem (zawieszonym w kilku prysznicach) wiaderkiem z zimna wodą (wystarczy pociągnąć za sznurek). Teraz możemy zawinąć sie w ręcznik (nie musimy – w strefie nagości nikt Wam nie zwróci uwagi na to, że jesteście nadzy) i idziemy sobie odpoczywać do terapidarium. Można skorzystać też z wanienek do stóp z ciepła wodą.

10. Odpoczywamy sobie, idziemy na podgrzewane leżaki, albo siadamy ze znajomymi na ławeczkach i rozmawiamy o czym tylko nam przyjdzie do głowy,  lub korzystamy z jacuzzi.

11. Cykl powtarzamy trzy razy.

12. Na koniec bierzemy znów (pełny prysznic z żelem) i opcjonalnie nacieramy ciało oliwką bambino.

13. Cykl saun można też skończyć rzymska łaźnią.

14. Teraz owijamy się ręcznikiem i idziemy do przebieralni.

UWAGI KOŃCOWE:

Na saunie nie jemy. Można delikatnie popijać wodę mineralną. Na saunie zachowujemy się cicho. To miejsce, gdzie ludzie odreagowują i się relaksują. Oczywiście rozmawiać można, ale nie hałasujmy. Teraz ważne. Po prysznicu, przed wejściem na saunę ZWŁASZCZA FIŃSKĄ wycieramy się do sucha ! Kropelki wody na skórze mogą poparzyć. A nawet jeśli nie poparzą to nagrzewają się zamiast naszego ciała i saunowanie jest wtedy mniej efektywne.

ODDYCHANIE:

Dotyczy to głównie fińskiej sauny. Będąc w takiej saunie staramy się oddychać ustami, płytko, dotykając językiem górnego podniebienia tuż przy zębach (górnych jedynkach). Zwłaszcza jeśli jesteśmy na naparzaniu. Oddychanie nosem może spowodować obrzęk śluzówki nosa i czasowe jego przytkanie.

POT NA TWARZY:

Na saunie się pocimy. Czasem bardzo intensywnie. Pot generalnie nam nie przeszkadza. No chyba, że cieknie nam po twarzy. Starajmy się nie wycierać potu. Niech sobie łaskocze. W ten sposób minimalizujemy ryzyko podrażnień skóry.

ŁAŹNIA RZYMSKA:

Tam nie ma drewnianych desek, tylko ceramiczne siedziska. Wchodzimy tam bez ręczników. DLATEGO ZAWSZE należy przed posadzeniem swoich zacnych czterech liter spłukać siedzisko wężem lub prysznicem znajdującym się w środku łaźni.  Już kilka razy ktoś mnie pytał po co ten wąż w rzymskiej jest 😉

A teraz ściąga w skrócie:

– Dokładny prysznic
– Sauna
– Prysznic (ciepły)  i schłodzenie się (np. w studni lodowej)
– Relaks
– Sauna
– Prysznic (ciepły)  i schłodzenie się (np. w studni lodowej)
– Relaks
– Sauna
– Prysznic (ciepły)  i schłodzenie się (np. w studni lodowej)
– Relaks
– Dokładny prysznic
– Oliwka
– Szatnia

Można też modyfikować po swojemu ów cykl, zwłaszcza można dodać łaźnię parową na początku i końcu całego saunowania. Także możemy modyfikować ilość cykli. Jednak pamiętajmy, żeby saunować cyklami.

Pamiętajmy o prysznicach pomiędzy cyklami oraz przed wejściem do studni lodowej oraz jacuzzi. Pot ma dość podobny skład do moczu. Więc jakbyśmy tak wchodzili do studni, jacuzzi i saun bez prysznica to tak jakbyśmy sobie ( i innym) nasikali do wody.

Jeżeli nigdy nie byliśmy w saunie to warto też zapoznać się z sauną w pigułce, czyli naszym niezbędnikiem saunowicza

Następny artykuł :  Fizjologia sauny

Sauna. Dlaczego nago ?

aufgussJakiś czas temu sauna była dostępna tylko dla zamożniejszych osób. Obecnie ceny są na tyle przystępne, że z sauny może korzystać przeciętny Kowalski. Duże aquaparki otworzyły tzw. Światy Saun na wzór niemieckich i czeskich. Te, które podeszły do sprawy poważnie zastrzegły w regulaminie, że strefa saunowa jest strefą nagości. No i się zaczęło. Część osób po przejściu ze strefy basenowej do strefy saunowej bez oporów zrzucała kostiumy kąpielowe. Jednak była i jest spora część osób, która twierdzi, ze to jakieś zboczenie jest, perwersja, saunować się powinno w kostiumie kąpielowym i nie ma mowy, żeby taka osoba rozebrała się przy innych. No właśnie. Po której stronie jest racja ?

Jeśli mówimy o saunie parowej ( tak naprawdę to określenie jest niepoprawne. Bo poprawnie to jest łaźnia rzymska lub turecka) lub saunie podczerwonej to przebywanie w nich w kostiumach kąpielowych nie spowoduje oparzeń. Łaźnia rzymska to temperatura około 50-60 stopni Celsjusza i wilgotności 90%. Sauna na podczerwień to temperatura około 60-70 stopni Celsjusza i wilgotności około 20%. Więc nic nas nie poparzy i nic się nam nie stopi. Co najwyżej wyskoczą nam krosty w miejscach osłoniętych kostiumem. Dlaczego krosty ? No bo podczas pocenia gruczoły łojowe pracują na pełnych obrotach. Podczas pocenia usuwamy z organizmu mnóstwo substancji. Skład potu jest bardzo podobny do moczu. Syf ten nie ma możliwości ujścia więc zbiera się pod kostiumem. Dodając, że strefy osłonięte kostiumem kiepsko oddychają ( a przecież chodzi nam o odetkanie porów i wymianę gazową w skórze) to krosty mamy gotowe. Spróbujmy pooddychać przez 15 minut ustami przytkanymi kostiumem kąpielowym 😉 Pomijam tu możliwość odbarwienia się kostiumu i zmianę rozmiaru (co jest w sumie jednoznaczne z jego zniszczeniem) pod wpływem gorąca.Kompletną masakrą są już kostiumy jednoczęściowe u pań. Dobrze. Wiemy już, że w kostiumie kąpielowym do sauny wchodzić NIE WOLNO. No, ok. A co z ręcznikami ? Przecież w TV i internecie, i gazetach, i reklamach są ludzie w saunie owinięci ręcznikami. W saunie podczerwonej wstydliwe osoby mogą się owinąć ręcznikiem. Jest to lepsze niż kostium. Jednak też upośledza wymianę gazową. Musimy pamiętać, że podczas saunowania z jednej strony wyłazi z nas pot, a z drugiej strony pobieramy całą powierzchnią skóry powietrze z zewnątrz. Okrywanie się czymkolwiek zawsze zaburzy owa dwustronną wymianę jak i spowoduje nierównomierne ogrzewanie ciała bo ciepło sauny zużywamy na ogrzanie ręcznika a nie ciała.  Weźmy też pod uwagę to, że pot wsiąka w ręcznik i jesteśmy wtedy owinięci ręcznikiem nasiąkniętym tym wszystkim, czego się chcieliśmy pozbyć. Fuj… W łaźni parowej natomiast mamy wystawiać ciało na działanie pary a nie ręcznik. Z resztą po pięciu minutach w łaźni rzymskiej ręcznik będzie tak mokry jakby go ktoś do wiadra z wodą wrzucił i automatycznie nie będzie się już nadawał do wykorzystania np. w saunie fińskiej lub do wytarcia się po prysznicu. Więc tez odpada.

No dobrze. Przejdźmy teraz do tego co tygrysy lubią najbardziej. Sauna fińska. Jest to sauna sucha. Indeks saunowy w niej wynosi 110. Co to oznacza ? Oznacza to, że suma temperatury i wilgotności ma wynosić 110, a do tego temperatura nie może być niższa niż 90 stopni Celsjusza. Czyli jeśli mamy w saunie 100 stopni Celsjusza to wilgotność powinna być 10%. Często w takiej saunie prowadzi się seanse, czy też ceremonie naparzania. Saunamajster (osoba prowadząca) robi „zupę” czyli wlewa do cebrzyka z wodą różne olejki eteryczne i takim miksem polewa rozgrzane kamienie w saunie. Następnie przy pomocy ręcznika rozprowadza takie aromatyczne powietrze po całej saunie. Sposób w jaki to robi zależy już od samego prowadzącego. Niektórzy wręcz balet uprawiają. No ale wróćmy do meritum. W saunie fińskiej obowiązkowo musimy być nago i niczym nie osłonięci. Ręcznik służy tylko do tego, żeby położyć go na ławie i na nim usiąść. Dlaczego tak ? A no dlatego, że te temperatury mogą już spowodować oparzenia. Ciało nagrzewa się w innym tempie niż materiał kostiumu czy ręcznika. Często nagrzewa się o wiele bardziej. Osobiście widziałem kobietę, której w saunie fińskiej podczas naparzania stopił się pasek od stanika w miejscu w którym był przymocowany do zapięcia. Mówi to samo za siebie. Do tego często rozgrzany materiał strojów kąpielowych wydziela paskudne zapachy i może barwić deski ław saunowych. Weźmy dowolny kostium kąpielowy i zobaczmy na metce w jakiej temperaturze należy go prać. Natychmiast dojdziemy do wniosku, że nie jest on przeznaczony do wysokich temperatur. Ja, żeby nie być gołosłownym robię często taki trik. Przygotowuję „zupę” a olejek w szklanej butelce stawiam gdzieś z boku na środkowej ławce. Po seansie naparzania wszyscy wychodzą a ja proszę takiego niedowiarka, żeby mi pomógł i wziął ów olejek bo „nie mam trzeciej ręki” (człek przecież niesie cebrzyk i ręcznik). Ten wraca do sauny bierze do reki butelkę, po czym zawsze ją upuszcza. Dlaczego ? Butelka jest tak bardzo rozgrzana, że parzy. A przecież tak ów człowiek jak i butelka byli tyle samo czasu i w tej samej saunie. To samo dzieje się z kostiumami i ręcznikami. W programie Galileo był odcinek dotyczący sauny. Badano tam temperaturę ciała nagiego, owiniętego ręcznikiem, ręcznika oraz temperaturę ciała pod ręcznikiem. Robiono to kamerą termowizyjną. Różnice w nagrzewaniu są naprawdę duże. Do tego zależy nam, żeby cała powierzchnia skóry wciągała owo powietrze z olejkami eterycznymi.

Bardzo dużo złego robią w Polsce media. Nagość jest uznawana za coś złego i niemoralnego. Reklamy, zdjęcia w internecie, programy w TV pokazują ludzi na saunach owiniętych ręcznikami. Robią tak, żeby nikt się do nich nie przyczepił, że pokazują goliznę. Ludzie to oglądają i myślą, że tak trzeba. Właściciele saun często obniżają temperatury, żeby tekstylnym nic się nie stało. Wtedy taka osoba ma argument. „Byłem/łam na saunie fińskiej w kostiumie i nic się nie stało”. No nic bo sauna fińska nie miała owego wymaganego progu minimalnego 90 stopni Celsjusza. Dodatkowo saunowanie to pewna tradycja i filozofia życia. Ludzie saunujący nago są mniej zakompleksieni, bardziej otwarci i zdrowi. Znam wiele rodzin, które saunują z dziećmi. Jakoś te dzieci nie mają z tym problemu. Wychowywane w takim klimacie, w którym nagość jest czymś normalnym są na pewno zdrowsze w sensie psychicznym. Jeśli już faktycznie wewnętrzny opór nie pozwala na nagie saunowanie w saunach koedukacyjnych to można iść na saunę w dniu, kiedy jest dostępna tylko dla danej płci. Duże aquaparki mają jeden dzień w tygodniu, gdzie do sauny mogą wejść na przykład tylko kobiety. Wtedy mogą się wygrzewać bez kostiumów a ręcznik, tak jak powinien, służy tylko do położenia na saunowej ławie. Mniejsze sauny można też wynająć na godziny na wyłączność. Wtedy już nie ma żadnego problemu z nagością bo sauna jest tylko nasza. Moim zdaniem jednak…. w kupie raźniej ! I weselej ! I tak na zakończenie. Sporo osób, które nigdy w życiu nie przypuszczały, że będą się czuć swobodnie nago na saunie wśród innych ludzi udało mi się namówić na próbę. 99% z nich zostało POPRAWNYMI saunowiczami do tej pory. Co więcej sami teraz człowieka molestują tekstami w stylu „Iks, Iks, no to kiedy idziemy na saunę ? ” 😀

Podsumowanie:

  • Sauna fińska: wchodzimy z ręcznikiem, ręcznik kładziemy na ławie tak by żadna część ciała (stopy też) nie dotykała desek i nago siadamy na ręczniku.
  • Sauna podczerwona (infrared): Wchodzimy z ręcznikiem, ręcznik kładziemy na ławie tak by żadna część ciała (stopy też) nie dotykała desek i nago siadamy na ręczniku. Jeśli jesteśmy bardzo wstydliwi i mamy drugi ręcznik – w tej saunie można się nim owinąć. Pogorszy to znacznie parametry i efektywność  naszego saunowania, ale nie stworzy zagrożenia.
  • Łaźnia rzymska (turecka): Wchodzimy do niej nago bez ręcznika. Ręcznik zostawiamy na wieszaku przed drzwiami sauny. Zanim usiądziemy na siedzisku (ceramicznym lub PCV) należy spłukać owo siedzisko wężem z wodą lub prysznicem, które to są na wyposażeniu owych łaźni.

Warto też przeczytać: Sauna jako psychoterapia

Kolejny artykuł: Sauna. Jak zacząć ?