Archiwum kategorii: sauna

Piąte Mistrzostwa Polski Saunamistrzów [dzień 1]

Pierwszy dzień mistrzostw rozpoczął się odprawą, na której zostały omówione niuanse związane z punktacją, zmiany w składzie sędziowskim oraz ogólne informacje odnośnie organizacji imprezy.

O godzinie 10:15 wystartował Łukasz Stajno z Term Krakowskich w seansie „Ale to już było”. Seans prezentował stworzenie ziemi, człowieka, zniszczenie ziemi przez człowieka aż w końcu gniew boga i odrodzenie wszystkiego co stworzył. Bardzo trafnie dobrane gadżety symbolizujące śmieci, niszczący przemysł, zwierzęta, planetę ziemię oraz przemianę człowieka. Efekty świetlne, Muzyka Michaela Jacksona i Łukasz jako bóg gwarantowały udany seans.

Jako kolejne wystąpiły drużynowo Iza Foryś i Gabriela Baran w seansie „The Secrets Of Geisha”. Dziewczyny wcieliły się w gejsze, których tajemnicą było to, ze „po godzinach” były strażniczkami poprawnego saunowania. Muzyka orientalna, ale w nowoczesnym wydaniu.

I kolejny seans to była energetyczna hiszpańska petarda. Show w wykonaniu Macieja Piczury z Term Chochołowskich. Chico Latino. Dynamika, taniec, technika….. wszystko to opowiadało o życiu pracownika plantacji pomarańczy.

Poniżej garść fotek:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia robione przez niezawodnego Rysia Raka znajdziecie na facebookowej stronie mistrzostw: KLIK

A ja właśnie obejrzałem PULP FICTION w saunowej wersji. A wszystko to za sprawą Maćka Zaczyka i Tomasza Dziurzyńskiego reprezentujących Lemon Resort Spa. Ich show pod tytułem „Vince & Jules” przeniósł nas do klimatu z filmu Quentina Tarantino. Świetnie ucharakteryzowani, przy dźwiękach rozpoznawalnej muzyki, Vince & Jules poszukiwali tajemniczej walizki zawierającej tajemniczy olejek eteryczny. Ech Tarantino…. moje klimaty. A ich pomysł na przedstawienie seansu podczas jazdy samochodem wypadł naprawdę świetnie.

Iza Krupa z Term Krakowskich postanowiła zbudować piec saunowy w Termach Rzymskich. Zrobiła to podczas seansu „Męska robota”. Dynamiczna muzyka, dobrze działający piec i znany urok Izy zbudowały naprawdę fajny seans.

Kasia Klajn ze Ślęży oraz Ania Kluczyńska z wrocławskiego Sky Tower wcieliły sie w sułtanki, które szukały mitycznego antidotum na truciznę, którą o pełni księżyca ma jednej z nich zaserwować sułtan. Klimatyczna scenografia oraz muzyka gwarantowały bajkowy przekaz.

Igrzyska Śmier…. oh wait….. Igrzyska Sauny a raczej Fire Games to pokaz Gabrysi Baran z Term Krakowskich. To kolejny show oparty na filmie. Ładnie opowiedziany i ładnie wykonany. Muzyka dynamiczna, w której Gabrysia świetnie się odnajdywała.

I… tu teraz kompletne zaskoczenie…… kolejny seans filmowy 😉 Hotel Binkowski, czyli Damian Rurarz i Sylwia Skarbek odegrali scenki z filmu Mr. & Ms Smith. Wiecie. Mąż, żona, każde myśli, że jego partner to kompletny nudziarz. Potem się okazuje, że oboje są płatnymi zabójcami i wzajemnie otrzymują na siebie kontrakt wystawiony przez……. Prezesa PTS Mariusza Górskiego.

No i teraz mój obiektywizm wyjechał gdzieś na wakacje i nikt nie wie co się z nim dzieje bo seans przeprowadził Rysiek Rak. To jest postać niesamowita. Jego zdjęcia znają wszyscy miłośnicy sauny. A jego naturalne seanse obrosły legendą. I tym razem Rysiek nie zawiódł. W seansie „Luna” zapachy od samego wejścia witały saunowiczów. Podczas show zapachy te się zmieniały, a ilość ich przyprawiała o zawrót głowy. Były też witki i spreparowany nimi deszcz. Całości dopełniała muzyka wśród której Specnaz – Любэ – давай за od zawsze przyprawiał mnie o dreszcze. Niezapomniany seans.

Sebastian Dziurski i Łukasz Stajno z Term Krakowskich znów byli nękani przez złego czarownika, który zaatakował ponownie. W „O dwóch takich…” znów zmienił ich w nakręcane manekiny i tym razem zabrał im światło… Jak zawsze świetna technika, kreatywność i poczucie humoru zagwarantowało świetna zabawę!

I teraz, nie powiem zaskoczenie. Krzysztof Holeczek z Term Rzymskich. Swój seans The Mauri wykonał nadzwyczaj udanie. Ciekawa stylizacja, spójna kompozycja, dobra technika ciekawe zapachy. No naprawdę kawał dobrej saunowej roboty.

No i Miłosz Nycz. Miłosz pokazał nam studenckie życie. Imprezy, sesje i w końcu poszukiwanie pracy. Było ciekawie, humorystycznie i naprawdę ciekawie. A przy okazji dowiedzieliśmy się z kim Miłosz imprezuje i co robią po takich imprezach na ulicach Czeladzi… 😉

Team Arek Ufnal i Krzysztof Holeczek z Term Rzymskich swój seans nazwali „Książę i żebrak”. Książe sauny poszukiwał byłego saunamistrza, który z różnych względów stał się żebrakiem. Książę, chciał, by ów pięciokrotny mistrz trenował go i przygotował do zdobycia mistrzostwa.

A teraz WOW. No poważnie WOW. Połączenie elementów baletu i tańca współczesnego w wykonaniu Kasi Klajn ze Ślęży. Black Swan. Opowieść rozgrywała się w starym teatrze. Klimatyczna scenografia i genialny kostium w którym tańczyła wywarły na mnie niesamowite wrażenie. No Po prostu Polecam. X 😉 Aha, muszę zapolować na zdjęcie Kasi w tym kostiumie czarnego łabędzia bo póki co pojawił się tylko w środku seansu i nikt nie ma foty.

I ostatni dzisiejszy seans „Podróż”. Mieszko Kluska i Michał Polakiewicz z Piwnicznej. Mnich próbował nauczyć górala machać ręcznikiem a wszystko to podczas poszukiwania skarbu…
I to już koniec na dziś. Jutro drugi dzień zmagań.

Sauna a toksyny

Wiem, że tym wpisem wsadzam trochę kij w mrowisko. Jednak uważam, że jest on potrzebny (wpis nie kij).

(…) po seansie należy spłukać pot z toksynami pod prysznicem a następnie… itd. Każdy saunowicz, który bywa na naparzaniach pewnie miał okazję zetknąć się z taką formułką. Nawet w niektórych branżowych periodykach taką informację można znaleźć. Natychmiast zaczyna mi zgrzytać w zębach a wyobraźnia podpowiada obrazy z wielkimi wozami bojowymi ratownictwa chemicznego i ekologicznego podjeżdżającymi pod saunę. Na wykładach z toksykologii nigdy nie słyszałem o tym, żeby toksyny eliminować z potem. Niestety ludzie idą na łatwiznę i nie sprawdzają informacji. Stąd ten wpis, w którym postaram się pokazać jak to z tymi toksynami jest…

Zanim jeszcze przejdę do konkretów to chcę zaprezentować Wam mechanizm tego mitu. Wpiszcie w googlach słowa kluczowe: herbata, cytryna, aluminium. Okaże się, ze znajdziecie mnóstwo stron, na których jak wół stoi napisane, ze pijąc herbatę z cytryną zniszczysz sobie układ nerwowy przez to, że w takim napoju wytrąca się aluminium… No, wytrąca się. Ale nie zawsze, a co najważniejsze gdzie, kiedy i w jakich ilościach. Tu ładnie wszystko jest opisane: http://biomist.pl/chemia/artykuly/czy-herbata-z-cytryna-jest-szkodliwa-czyli-jak-nam-robia-wode-z-mozgu/3612

Napiliśmy się już herbaty z cytryną to…. wracajmy do tych naszych toksyn w saunie. Detoksykacja stała się ostatnio tak modna, że gdzie się nie obejrzymy to producenci suplementów diety, a nawet firmy farmaceutyczne krzyczą do nas odkwaś się! Oczyść się! Jesteś zatruty od stóp do głów! Zrób coś z tym! Kup nasz produkt! To nie omija także nas saunowiczów. Istnieje przekonanie, ze w saunie razem z potem pozbywamy się toksyn…

No to zacznijmy od podstaw.
Definicja toksyny: Toksyna to silna trucizna produkowana przez organizmy żywe. Toksyny dzielą się na te produkowane przez zwierzęta (zootoksyny) i na te, które produkują rośliny (fitotoksyny). Zootoksyny takie jak np. tetrodotoksyna czy toksyna botulinowa to substancje złożone lub substancje białkowe (enzymy np. fosfolipaza, proteaza itp.). Fitotoksyny to glikozydy cyjanogenne, różne alkaloidy, polipeptydy i białka (amygdalina, amanityna, aflatoksyna b1, rycyna)
Czyli… to co każdy sobie wyobraża, że ma w sobie dzięki chemicznemu zanieczyszczeniu środowiska to nie toksyny.
Żeby nie było, że tylko czepiam się słówek, na potrzeby tego wpisu wrzucę do worka z toksynami wszystkie szkodliwości. A niech tam. Ale pamiętajcie, że sztuczne związki chemiczne nieprodukowane przez nasz organizm nazywamy ksenobiotykami a wszystkie one (ksenobiotyki i toksyny) są zwyczajnie truciznami.
No to teraz o pocie słów kilka.
Pot wydzielany jest przez dwa rodzaje gruczołów. Ekrynowe i apokrynowe.

Ekrynowe rozmieszczone są na całej powierzchni ciała. Dorosła osoba ma ich około 120 na cm2. Ich ilość zależy od wieku i płci.Wydzielany przez gruczoły ekrynowe pot, jest bezbarwną, przezroczystą, bezzapachową cieczą o takiej samej gęstości, jaką ma woda. Składa się w 99% z wody, pozostały 1% to chlorek sodu, mocznik, amoniak, kwas mlekowy, kwas pirogronowy, aminokwasy, kwas propionowy (działa przeciwgrzybiczo). Gruczoły ekrynowe służą termoregulacji oraz wydalaniu produktów przemiany materii.Pot ekrynowy jest ważnym składnikiem płaszcza wodno lipidowego i odpowiada za utrzymanie prawidłowego pH skóry a przez obecność interleukiny i dermicyny, pełni również funkcje immunologiczne chroniące przed infekcjami. Z uwagi na małą zawartość składników organicznych, pot ekrynowy nie stanowi pożywki dla flory bakteryjnej.

Gruczoły apokrynowe zlokalizowane są w okolicy narządów płciowych, wzgórka łonowego, wokół pępka, na klatce piersiowej, na gruczołach piersiowych, na małżowinach usznych oraz w dole pachowym. Pod wpływem wysokiej temperatury lub gwałtownego napływu adrenaliny, gruczoły apokrynowe, wydzielają bladożółtą, lekko pachnącą wydzielinę.Pot apokrynowy nie odgrywa żadnej roli w termoregulacji. Zawiera lipoproteiny i komórki resztkowe, łatwo ulega rozkładowi pod wpływem flory bakteryjnej obecnej na powierzchni skóry, dając w efekcie przykrą woń. Co więcej zbadano, że za ten zapach odpowiadają bakterie S.epidermidis oraz S.aureus. U mężczyzn, w próbkach potu znaleziono dodatkowo kwas tłuszczowy (E)-3metylo-2-heksenowy, który jest produktem bakterii z rodziny Corynebacterium i pachnie naprawdę przykro.
Czyli jak to?! To nie toksyny śmierdzą? Ano nie. Człowiek na skórze ma swój stały zestaw bakterii, który najczęściej składa się z:

Staphylococcus, zwłaszcza S. epidermidis, S. haemolyticus, S. hominis,S. aureus
Enterococcus faecalis
Micrococcus
Corynebacterium
Propionibacterium–P. acnes, P. granulosum, P. avidum
Pseudomonas aeruginosa

Niektóre z nich właśnie rozkładają łuszczący się naskórek i produkty tłuszczowe produkując przy tym ten charakterystyczny zapach potu.
Firma Firmenich z Genewy oznaczyła główne nuty zapachowe potu mężczyzn i kobiet. Pot kobiet ma nuty cebulowo grejpfrutowe, a pot męski jest….. serowy. Zapach potu mogą zmieniać stany chorobowe takie jak trimetyloaminuria, cukrzyca, tyfus, błonica, gruźlica, febra oraz….. schizofrenia. Ta ostatnia jest ciekawa bo za zmianę zapachu u schizofreników odpowiada obecność kwasu trans-3-metylo-2-heksenowego, który to pachnie octem.

No to może chociaż bezwonnie usuwamy te toksyny z potem? Mierzi mnie to dlatego, że to tak naprawdę trochę prawda i bardzo nieprawda. Czyli kłamstwo doskonałe.

W toksykologii i fizjologii za znaczące uznaje się następujące drogi eliminacji trucizn:
Oddechową, nerkową, wątrobową (żółciową). Nigdzie nie ma nic o tym, że ELIMINUJEMY trucizny innymi drogami. Za to jest wspomniane, że wydalamy je dodatkowo poprzez mleko karmiących matek (co może być znaczące w przypadku karmionych maluchów), ślinę, spermę i na szarym końcu pot. No i teraz jak to? To wydalamy czy nie wydalamy? To wydalamy znaczy tyle, że w pocie mogą się pojawić minimalne stężenia trucizn: alkohol etylowy, fenazon, kwas benzoesowy, kwas salicylowy, ołów, rtęć, żelazo, arsen, jod, brom, fenol. Więc skoro się pojawiają w pocie to wydalamy. Ale ich stężenie jest tak małe, że nie ma żadnego znaczenia w eliminacji trucizny z organizmu. Wykryć je mogą co najwyżej bardzo czułe testy. To trochę tak, jakby zjeść łyżkę cukru a z litrem potu stracić jeden kryształek. Dlatego to dla mnie słowne nadużycie. No bo czy jeśli ktoś poprosi was o posłodzenie kawy łyżką cukru, a Wy rozpuścicie w niej jeden kryształek to ta kawa jest posłodzona? No niby tak, ale tak naprawdę nie 😉 Co więcej ludzie słysząc o spłukiwaniu toksyn wyobrażają sobie, że w saunie „oczyszczają organizm aż huczy” i to ze wszystkigo „złego”. Pamiętajmy. Nerki eliminują trucizny, wątroba poprzez różne biotransformacje tak przemienia trucizny aby stały się one nietoksyczne lub zdatne do eliminacji no i układ oddechowy, który działa głównie w przypadku trucizn lotnych. To trzy drogi eliminacji trucizn. Jak one zawiodą nadzieja tylko w podaniu antidotum.
Sauna ma wiele zalet. W tym zdrowotnych. Ale oczyszczanie organizmu z toksyn do nich nie należy.

Wpis na podstawie tego co pamiętałem z wykładów z toksykologii i toksykologii w ratownictwie oraz:

http://www.pg.gda.pl/chem/CEEAM/Dokumenty/CEEAM_ksiazka_polska/Rozdzialy/rozdzial_028.pdf
http://www.chemia.uni.lodz.pl/kchogin/dydaktyka/toksykologia/pdf/2013/T3.pdf
https://www.ifj.edu.pl/publ/reports/2014/2070.pdf?lang=pl
http://www.authorstream.com/Presentation/panstudio-1706820-wydalanie-lek/
http://www.neuro.agh.edu.pl/uploads/Wyklady/toksykologia/Toksykologia_wyklad4.pdf
http://www.czytelniamedyczna.pl/3456,trucizny-definicja-rodzaje-mechanizm-dzialania.html
A.Bochenek, M.Reicher, Anatomia człowieka, wyd III, Warszawa 1989, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich
SG. Gordon, K.Smith, JL. Rabinowitz, PR Vagelos, Studies of trans-3-methyl-2-hexenoic acid in normal and schizophrenic humans, J. Lipid Res., 14 (1973) 495-503
Sadahiko Yamazaki, Kunihide Hoshino, Masatoshi Kusuhara, Odor associated with aging, Anti–Aging Medicine 7 (2010) 60-65

O zachowaniu się przy stole…

aufguss

aufguss

… a raczej podczas ceremonii naparzania. Często się spotykam z sytuacją, w której część osób saunujących  podczas aufgussów wymaga grobowej ciszy i medytacyjnego nastroju. Inni natomiast chętnie by porozmawiali lub wręcz bawili się klaszcząc, pokrzykując i opowiadając dowcipy czy też różne anegdoty. Jak powinno być ? Cisza i skupienie vs karnawałowy nastrój i zabawa. Moim zdaniem o tym w jakiej atmosferze będzie przebiegać naparzanie decyduje saunamajster. To on na początku ceremonii powinien określić czy to będzie naparzanie w ciszy czy „z przytupem”. Głośny aufguss nie jest niczym złym. To jedna z opcji. Wiele osób lepiej znosi mocniejsze naparzania podczas zabawy. Najważniejsze jest to, aby nie dopuszczać do niejasnych sytuacji w których jedni saunowicze uciszają drugich bo mają odmienną koncepcję saunowania a zasady nie zostały ustalone na samym początku.

Aby nie być gołosłownym zamieszczam linki do ceremonii prowadzonych w różnoraki sposób:

http://www.youtube.com/watch?v=Uo0VolUIsTE

http://www.youtube.com/watch?v=cEEsBS_xiXs

Zdjęcie pochodzi z serwisu : http://tamaraintrouble.blogspot.com

Terapidarium. Kolejne trudne słowo.

strefa ciszyOdwiedzając sauny, z dużym prawdopodobieństwem możemy się natknąć na pomieszczenie o tajemniczej nazwie terapidarium. Co to jest ? Po co to jest ? Co tam robić ? I jak się tam zachowywać ?

Terapidarium to tzw. pokój wypoczynku. Pamiętacie, że pomiędzy sesjami saunowymi należy wypocząć ? To pomieszczenie właśnie do tego służy. W zależności od ośrodka saunowego można w takim pokoju znaleźć zwykłe leżaki ratanowe, ceramiczne podgrzewane leżaki profilowane (coś ala szezlong), płaskie ceramiczne leżaki podgrzewane, podgrzewane podłogi a przede wszystkim CISZĘ. Jedynymi dźwiękami w terapidarium mogą być cicho odtwarzane przez głośniki nagrania szumu wody, lasu itp. W pomieszczeniu tym obowiązuje absolutny zakaz rozmów. To miejsce służy całkowitemu wyciszeniu, relaksowi psychicznemu a czasem i drzemce (co mi się często zdarza 😉 ). Pamiętajmy. Wchodząc do pokoju relaksu robimy wszystko co w naszej mocy, żeby nie było słychać naszej obecności.

Sauna jako psychoterapia ?

wstydNie jestem psychologiem. O psychologię  jako taką co najwyżej się „otarłem”. Jednak z sauną mam styczność od dłuuuuuuugiego czasu. Mogę zatem opisać swoje spostrzeżenia.
Sprawa będzie dotyczyć w głównej mierze osób, które chciałyby (iść na saunę gdzie saunuje się poprawnie czyli nago) – a boją się.
Dla niektórych osób rozebranie się przy innych wykracza poza zakres pojmowania. W głowach mamy zakodowane różne często błędne stereotypy, które ja nazywam „syfami w mózgu”. Syf jaki jest każdy widzi. Dlatego moim zdaniem należy go jak najszybciej wycisnąć. Pozostawienie go i pielęgnowanie tylko pogarsza sprawę. Syf rośnie i często pozostaje już na zawsze niejako „przez zasiedzenie”. Co może być takim syfem w naszym saunowym przypadku ? Najczęściej są to KOMPLEKSY na tle wyglądu. Co ciekawsze dotyczą one na równi płci obojga (!). Osoby z takim syfem mają zakodowany wyidealizowany wzorzec wyglądu. Każda różnica, a doskonale wiemy, ze owych różnic jest więcej niż mniej, prowadzi do powiększania się syfa. Każda sytuacja, w której zasyfiona osoba musi się rozebrać przy kimś (lekarz, basen (tak, tak, dotyczy to też kostiumów kąpielowych), a nawet życiowy partner (!)) prowadzi do powstania uczucia dyskomfortu. I to nie małego. Brak akceptacji własnego wyglądu to prawdziwa psycho-masakra. Prowadzi ona do niskiej samooceny, która przekłada się na inne aspekty życia. Takie osoby zapytane o to czy chciałyby móc się rozebrać przy innych ludziach bez tego stresu bez wyjątku odpowiadają, że TAK ! Że byłoby super, że och i ach. Więc czemu nie próbują czegoś z tym robić ? Antidotum na owego syfa mogą być właśnie takie miejsca gdzie „z automatu” lata się na golasa. Co one dają ? A no głównie to, że zaczynamy zauważać, ze inni ludzie też nie są idealni. Ta ma taki biust, tamta inny, tamta nie radzi sobie z grawitacją a jeszcze inna ma rozstępy, fałdki, pryszcze, piegi, a ten to ma nogi jak patyki a tamten wielki brzuch i nagle też się okazuje, ze mało który pan ma 25cm „w spoczynku” i kaloryfer na brzuchu oraz bicepsy i klatę jak u Arnolda czy innego Stallonego. W momencie, kiedy zaczynamy to zauważać syf maleje. Zaczynamy czuć, ze ONI wcale nie są tacy idealni. W zasadzie jakościowo są podobni do nas. Początkowe skrepowanie mija i…… zaczynamy czuć się coraz bardziej swobodnie. W takich miejscach nie ma szansy na zamaskowanie różnych niedoskonałości. Ot jesteśmy tacy jacy jesteśmy naprawdę. To też swego rodzaju psycho-otwarcie. Po jakimś czasie mija uczucie, ze „wszyscy na mnie patrzą”. Bo tak na prawdę to mało kto patrzy pod tym katem, którego się obawiamy. No bo nie oszukujmy się. Nikt nie będzie odwracać głowy od drugiej osoby. Mężczyźni będą patrzeć na kobiety, a kobiety na mężczyzn. Jednak chodzi o to jak się patrzy. Co dalej ? Oswoiliśmy się ze swoja nagością. Skoro aż tak otworzyliśmy się przed innymi a inni przed nami to baaardzo, ale to bardzo wzmacniają się więzi grupowe. Wszyscy członkowie grupy otworzyli się na siebie. Team Building przy tym wymięka. Nie przypadkiem mafia, agenci wywiadów oraz bossowie korporacyjni często prowadzili i prowadzą negocjacje i narady właśnie w saunie. Więc skoro na większość osób taka golizna działa tak TERAPEUTYCZNIE to czemu by nie spróbować ? Jeśli się nie spodoba to na drugi raz się nie pojedzie w takie miejsce i tyle. Ot kolejne doświadczenie, kolejna przygoda w życiu. Co więcej bez ryzyka i negatywnych konsekwencji. No bo co. No trochę ludzi mnie zobaczyło na golasa a  ja ich. I tyle. Sporo ludzi myli pojęcie prawidłowej nagiej sauny z takimi rzeczami jak swingers kluby, ekshibicjonizm, zboczenie itp. W łódzkiej FALI w szatni jest takie hasło ” Na saunie nagi człowiek to nie ekshibicjonista a ubrany to podglądacz”. Zasady są jasne i proste. W takich miejscach zero seksu i zachowań erotycznych. Wprowadzałoby to niepotrzebne napięcia i zakłopotanie innych. No bo ci goli ludzie tez mają libido. Co prawda patrzenie na innych nagich ludzi nie powoduje u nich doznań erotycznych, ale już na „miętoszącą się”  inną parę pewnie by zareagowali. Takie miejsca zrywają też z archaicznym podejściem, mówiącym ze na moją nagą/nagiego żonę/męża (partnerkę/partnera) tylko ja mogę patrzeć. W końcu wydaje mi się, ze ludzie są ze sobą bo odpowiadają sobie wewnętrznie (psychicznie) i to jak przezywają seks (tego w saunie nie ma) a nie po to, żeby móc sobie popatrzeć na swoją/swojego jedyną/jedynego (do tego wystarcza gazeta :P). A gdzie zaufanie partnerów do siebie ? Zresztą ja nigdy nie rozumiałem opcji „ZABRANIAM” w związku. Ot to takie moje obserwacje. Saunowicze to bardzo otwarci ludzie. Może właśnie dlatego, ze nie udają, że wyglądają inaczej a ewentualną krytykę jaka mogłaby się gdzieś pojawić zwyczajnie olewają. Moim zdaniem warto spróbować. Po to, żeby zobaczyć jak to jest, sprawdzić się, spróbować czegoś innego, przełamać swoje wewnętrzne opory i zasmakować tej specyficznej terapii.

Kolejny artykuł: Terapidarium. Kolejne trudne słowo.

Niezbędnik saunowicza

Ten artykuł to taka sauna w pigułce.  Minimum wiedzy, którą warto przyswoić przed wizytą w świecie saun. Czyli takie „co i jak w jakiej saunie” plus krótka charakterystyka danej sauny.

1. Sauna fińska

Ręcznik: wymagany

Drewniana. Zakres temperatur regulowany od 70 – 110 stopni Celsjusza. Przyjmuje się, że dla dorosłych sauna fińska powinna mieć 90-100 stopni Celsjusza i wilgotność 10 do 20 procent. Piec elektryczny lub opalany drewnem. W saunie fińskiej prowadzone są często naparzania (aufgussy). Sesje aromaterapeutyczne prowadzone przez saunamajstra. Do sauny fińskiej bezwzględnie wchodzimy nago a ręcznik kładziemy na ławie tak, by żadna cześć naszego ciała (w tym stopy) nie dotykała gołych desek. Nie owijamy się ręcznikiem. Pojedyncza sesja trwa 10-15 minut. Potem należy wziąć ciepły prysznic i schłodzić się począwszy od nóg w studni lodowej lub na zimnym powietrzu. Zazwyczaj stosuje się trzy takie sesje.

2. Sauna infrared (podczerwona)

Ręcznik: wymagany

Drewniana. Zakres temperatur od 50-70 stopni Celsjusza. Źródłem ciepła są wbudowane w ściany promienniki podczerwieni. Do sauny infrared wchodzimy z ręcznikiem. Najodpowiedniejszy sposób takiego saunowania jest identyczny ze sposobem sauny fińskiej(nago siedząc na ręczniku – ciało nie dotyka desek). Jednak w saunie podczerwonej wstydliwe osoby OSTATECZNIE mogą się owinąć ręcznikiem. Nie ma tu zagrożenia poparzeniem. Przyjmuje się, że pojedyncza sesja powinna trwać od 15 do 30 minut. Następnie po sesji bierzemy prysznic i odpoczywamy. Zalecane są trzy sesje podczas jednej wizyty w saunie.

3. Łaźnia rzymska, czasem nazywana turecką lub sauną parową

Ręcznik: zbędny a wręcz przeciwwskazany.

Jest to łaźnia ceramiczna lub z tworzywa sztucznego. Temperatura to około 50-60 stopni Celsjusza. Wilgotność natomiast od 85 do 99% Do pary często dodawane są środki ziołowe działające aromaterapeutycznie. Do łaźni rzymskiej wchodzimy nago, bez ręcznika. Ręcznik po chwili byłby tak mokry jakby go ktoś wrzucił do wiadra z wodą. Nie ma zaleceń co do czasu przebywania w łaźni rzymskiej. Najczęściej saunowicze siedzą tam 15-20 minut. Nie ma też zaleceń co do cykli. Dobrze jest zacząć pobyt w saunie łaźnią rzymską, potem 3 cykle fińskiej i zakończyć rzymską. WAŻNE: w łaźni rzymskiej są węże z wodą. Zanim usiądziemy spłukujemy siedzisko wodą z owego węża uważając, żeby nie popryskać innych osób przebywających w łaźni.

Co trzeba mieć ze sobą:

Ręcznik – koniecznie
Zapasowy ręcznik – warto – zwłaszcza jeśli zamierzamy na saunie spędzić więcej czasu.
Klapki – można
Nasz ulubiony żel pod prysznic – można
Nawilżający balsam do ciała (szczególnie dla pań po wszystkich cyklach w saunie fińskiej).  Balsam wcieramy tuż przed wyjściem z saun do domu.

Przed wejściem do saun zaleca się zdjęcie wszystkich ozdób typu kolczyki, bransoletki, wisiorki, itp. zwłaszcza jeśli są metalowe. mogą poparzyć.

WAŻNE: Niezależnie od typu sauny zawsze po KAŻDEJ sesji przed schłodzeniem BIERZEMY PRYSZNIC !

Następny artykuł: Sauna jako psychoterapia ?

Dzieci w saunie

Dzieci w saunieCzy dzieci mogą korzystać z sauny ? Oczywiście, że tak ! W niektórych krajach sauna jest w programie przedszkoli i szkół. W zasadzie do sauny można maluchy przyzwyczajać już od szóstego miesiąca życia. Oczywiście nie ładujemy się z naszym berbeciem do rozgrzanej sauny o temp.np. 95-100 stopni na 15 minut. To by mu na zdrowie nie wyszło. Musimy się stosować do kilku zasad, które sprawią, że sauna dla naszych dzieci będzie zdrowa i przyjemna. Te zasady stosuje się dlatego, że u tak małych dzieci organizm jeszcze niezbyt sprawnie potrafi zarządzać układem termoregulacji. Chociaż Uniwersytet im. Otto von Guericke w Magdeburgu, w którym są prowadzone takie testy podaje:

„Badamy, czy niemowlęta począwszy od wieku trzech miesięcy znoszą krótkotrwały pobyt w saunie typu fińskiego z punktu widzenia regulacji temperatury i układu krążenia. Tak jest w istocie. Zbadane przez nas niemowlęta czuły się po tym wyśmienicie“ (prof. dr med. Gerhard Jorch, dyrektor Kliniki Uniwersyteckiej w Magdeburgu).

Więc jak to zrobić, żeby było dobrze ?

Po pierwsze. Temperatura sauny powinna wynosić od 60 do nie więcej niż 70 stopni Celsjusza. Można to uzyskać poprzez panel sterujący sauny (jeśli mamy do niego dostęp) lub zwyczajnie otworzyć drzwi sauny i pomachać ręcznikiem jak przy naparzaniu, obserwując jednocześnie termometr w saunie.

Po drugie. Do sauny wchodzimy z maluchem najpierw na jedną minutę. Potem schładzamy szkraba delikatnym myciem w wodzie o temperaturze 30 stopni Celsjusza. Jedno, max dwa wejścia na tydzień wystarczą. Obserwujemy jak dziecko reaguje. Kolejne wejścia możemy stopniowo wydłużać do maksimum sześciu minut. I tutaj jedna ważna uwaga. Jeśli siedzimy w saunie a dziecko zaczyna płakać lub daje inne oznaki, że mu się nie podoba – natychmiast wychodzimy.
Powyższe zasady obowiązują dla dzieci do lat trzech.
Dzieci starsze, od trzeciego do dziesiątego roku życia mogą sukcesywnie zwiększać czas pobytu na saunie a od dziesiątego roku życia mogą już wchodzić do normalnie nagrzanych saun (oczywiście najpierw na krótsze seanse i stopniowo czas ten można zwiększać).

Pamiętajmy. Sauna nie może być dla dziecka traumą. Ani fizyczną, ani psychiczną. Jeśli dziecko chce wyjść – WYCHODZIMY. U dzieci nie stosujemy gwałtownego ochładzania. Czyli nie wrzucamy dziecka do studni lodowej, ani nie zlewamy kubłem zimnej wody. Chłodzimy delikatnie, wodą o temperaturze około 30 stopni Celsjusza.

Z sauny mogą korzystać tylko zdrowe dzieci. Przed pierwszym pójściem na saunę (zwłaszcza u tych najmłodszych szkrabów) wskazana jest konsultacja z pediatrą.

Niektóre ośrodki saunowe w Polsce mają tzw. „Dziecięce dni” lub „Dziecięce godziny”. Wtedy nie trzeba o nic się martwić bo jest z nami doświadczony saunamajster, który dba o odpowiednią dla dzieci temperaturę sauny, odpowiednie czasy saunowania i chłodzenia. Dostępne są tam wtedy też stoliki do przewijania i inne akcesoria przydatne młodym rodzicom.

Zalety dziecięcej sauny są podobne jak w przypadku dorosłych.

  • Ogromny wzrost odporności
  • Świetny uelastyczniający i odżywiający wpływ na skórę i układ mięśniowo-stawowy
  • Tonizacja układu nerwowego. Zanikają zachowania agresywne. Trwają badania nad wpływem sauny na dzieci z ADHD. Wyniki są bardzo obiecujące
  • Wczesne oswajanie z nagością
  • Nauka zachowań higienicznych

Następny artykuł: Niezbędnik saunowicza

Sauna a ciąża

ciążaNa większości stron internetowych na pytanie „czy w ciąży można korzystac z sauny ?” Odpowiedź brzmi: nie.
Czy tak jest naprawdę ? Czy owa odpowiedź jest mocno asekuracyjna na zasadzie : nie znam się na tym więc bezpieczniej będzie jak odpowiem „nie”.

Niezależnie od tego co tu przeczytacie, kobietom, które chcą saunować w ciąży zalecam kontakt z ich lekarzem prowadzącym.

No dobrze. Przyjrzyjmy się temu.

Krąży po sieci kopiowana w nieskończoność taka notka:

Niemiecki profesor Krauz w trakcie badań udowodnił, że kobiety ciężarne regularnie chodzące do sauny rodziły dzieci lekko i szybko, a u 96,6% spośród nich noworodki miały prawidłową wagę. Obserwując ich dzieci w ciągu trzech lat, dostrzeżono u nich odporność na wszelkiego rodzaju przeziębienia i infekcje. Oprócz tego sauna powoduje zwiększenie laktacji (ilości mleka) u karmiących je matek – w przybliżeniu o 80%.
W Finlandii, Niemczech, Rosji dzieci korzystają z sauny razem z rodzicami, przy czym sauna leczy je i hartuje. W dzisiejszych czasach dzieci często chorują na skutek gwałtownych zmian temperatur i wilgotności powietrza. Sauna może być bardzo pomocna w likwidacji tych problemów. W Niemczech i Czechach chodzenie do sauny jest przewidziane w szkołach i przedszkolach.

Próbowałem znaleźć jakieś źródło. Próbowałem znaleźć profesora Krauza. Nie udało mi się to.  Jednak zgłębiając temat i grzebiąc w publikacjach naukowych znalazłem informacje potwierdzające to co napisał ów „mityczny” profesor Krauz.

Miałem napisać coś własnego, ale poszukując źródeł okazało się, ze napisałbym dokładnie to samo co już napisał autor serwisu internetowego primanatura.pl

Tak więc, żeby nie dublować opisu i źródeł podaje link. Bardzo ładnie i rzetelnie napisany artykuł wraz ze źródłami na których autor się opierał.

Sauna w ciąży. Artykuł w serwisie primanatura.pl

Miłej lektury 😉

Następny artykuł: Dzieci w saunie

Naparzanie (aufguss)

aufgussBędąc na saunie fińskiej możemy trafić na seans aromaterapeutyczny zwany naparzaniem. Naparzanie wykonują naparzacze. O co w tym chodzi. Tak naprawdę każdy naparzacz ma swoje tajemnice, sposoby, układy i mikstury olejkowe, więc sesje na które traficie mogą się różnić, ale idea jest ta sama. Naparzanie można wykonywać tylko w saunie fińskiej. Jeśli sauna była używana przed planowana sesją to trzeba ja przewietrzyć i trochę schłodzić. Następnie wchodzi towarzystwo i zajmuje półki. Wchodzi mistrz ceremonii z lodem i cebrzykiem wody, w której ma rozprowadzoną olejkowa miksturę. Używa się specjalnych (niestety dość drogich) olejków eterycznych na takiej bazie, aby się nie spaliła na piecu. Zamykamy saunę. Od tej pory nikt już nie wchodzi ani nie wychodzi !!! Mistrz zwany też czasem saunamajstrem polewa kamienie ową wodą z dodatkami, kombinując to jeszcze często z lodem i przy pomocy ręcznika rozprowadza to co paruje z kamieni po saunie. Całą sztuką jest wyczucie temperatury i zrozumienie jak to się rozchodzi po saunie (tak tak, w saunie są miejsca cieplejsze i chłodniejsze… i wcale nie zawsze zależy to od wysokości). Zaczyna się balecik. Nie bez kozery użyłem słowa „balet” Najlepsi tak machają tym ręcznikiem, że wygląda to jak balet. Robi się zazwyczaj trzy rundy (bez wychodzenia z sauny ! Nawet drzwi nie można otwierać) i często czwarty bonus. Runda trwa od dziesięciu do piętnastu minut. Przy czwartym bonusie to zazwyczaj  mało kto może wytrzymać i towarzycho klaszcze w rytm kręcenia ręcznikiem 😀 Najfajniejszy jest oddech smoka, kiedy to mistrz podchodzi do każdej osoby po kolei i zgarniając ręcznikiem najgorętsze powietrze spod sufitu wysyła je prosto w tą osobę. Uczucie czadowe, jakbyśmy dostali porządnym gorącym podmuchem z eksplozji. Po całej saunie oczywiście rozchodzi się aromat mikstury.
Jeśli jesteśmy początkującymi saunowiczami, to radzę zajmować najniższe półki. Na najwyższych jest naprawdę gorąco. Warto zapytać naparzacza przed sesją gdzie jest najchłodniejsze miejsce sauny. Jeśli poczujemy, że nie wyrabiamy na najniższej półce to wtedy siadamy na podłodze właśnie w tym miejscu (najczęściej tuż przy drzwiach). Chodzi o to , żeby nie otwierać drzwi. Często podczas naparzania wieszamy taki fajny znak stop 😀 Co by nikt przez przypadek nie wszedł.
Różnica w trzech cyklach zwykłego saunowania i w trzech cyklach naparzania jest taka jak jazda maluchem i lot rakietą 😀
Podczas naparzania nie można się owijać ręcznikiem bo inaczej naparzanie nie ma sensu. Przecież naparzacz kieruje strumień gorącego aromatycznego powietrza na ciało każdego saunowicza po kolei. Jak oddech smoka walnie w ręcznik do nici z efektu.

A teraz trzy ciekawostki:

Pierwsza to taka, że naparzacz ZAWSZE powinien mieć owinięte biodra ręcznikiem. I nie chodzi o to, że latający podczas kręcenia ręcznikiem fiutek może wzbudzać wesołość 😆 Chodzi o to, że podczas polewania kamieni ta mikstura potrafi pryskać. A jak popryska wrażliwe części ciała naparzacza to….. auć

Druga to taka, że często w SPA i hotelach wszelakich naparzanie wykonują pracownicy danego ośrodka. Są oni zobowiązani do tego, ze UWAGA! Mają być UBRANI. Normalnie kosmos. Naparzacz ma głowę najczęściej na wysokości trzeciej najgorętszej półki, tors na wysokości środkowej. Do tego wykonuje w takich warunkach fizyczną pracę. I do tego musi być ubrany…… MA-SA-KRA.

I trzecia ciekawostka. Wśród starych wyjadaczy często można zobaczyć takich, którzy siedzą w saunie podczas naparzania na najwyższych półkach w…… kapeluszach lub czapeczkach 😀  Tak samo i naparzacze. Chodzi o to, że głową wymienia się najwięcej temperatury i mając taki kapelusik łatwiej wytrzymać.

Naparzania mogą być prowadzone „na odwal się” i nie poczujemy, że byliśmy na naparzaniu, albo naparzacz może faktycznie zbudować fajną atmosferę (dosłownie i w przenośni) i podczas bonusu każdy czeka żeby tylko „wystrzelić” z sauny na zimne powietrze lub do studni lodowej 😉

Naparzanie potęguje dobroczynne działanie sauny. Skóra pobiera powietrze wraz z olejkami eterycznymi. Tak samo układ oddechowy. W zależności od tego jaki olejek wybierze saunamajster – taki efekt terapeutyczny możemy uzyskać.

Seanse naparzania często są łączone z różnymi peelingami (np. witkami brzozowymi, specjalna solą itp) Całość stwarza niepowtarzalny klimat.

Następny artykuł: Sauna a ciąża

Fizjologia sauny

Co się dzieje w naszym organizmie kiedy się wygrzewamy na saunie ?
Ano dzieje się dużo. I to pożytecznych rzeczy.
Ale na początek garść fizjologii człowieka:

Człowiek jest istotą stałocieplną. Organizm ma w głowie, a dokładniej w podwzgórzu ośrodek termoregulacji. Czyli taki termostat. Ustawiony on jest na około 37 stopni Celsjusza. Zbiera on dane z czujników (termoreceptorów) umieszczonych głównie w skórze i na ich podstawie podejmuje decyzje zmierzające do zachowania owych 37 stopni Celsjusza. Jest to mechanizm obronny, gdyż jak wiadomo temperatura powyżej 42 stopni Celsjusza może nam spowodować uszkodzenie komórek nerwowych OUN. Naszego termostatu sami przestawić nie możemy. Dostępu do pokrętła nie mamy. Za to potrafią to niektóre substancje roślinne i chemiczne (często składniki preparatów na odchudzanie) oraz niestety…. pirogeny. Pirogeny to metabolity bakterii i wirusów. Po kontakcie z naszym układem odpornościowym produkują one substancje, które przestawiają nasz termostat na wyższą temperaturę. Są dwa główne mechanizmy regulacji temperatury, których używa nasz termostat. Praca mięśni (dostarcza organizmowi znakomitą większość ciepła) oraz pocenie (czyli najefektywniejsza utrata ciepła). Dlatego kiedy rośnie nam gorączka to mamy dreszcze, a kiedy spada to się pocimy. Mniejszy wpływ na przyrost temperatury w organizmie mają reakcje chemiczne (np. trawienie pokarmów) oraz oddychanie.

Wiemy już jak nasz organizm reguluje sobie temperaturę. Zajmijmy się więc sauną.

Kiedy wchodzimy do sauny nasz termostat zaczyna odbierać informacje z termoreceptorów o znacznie podwyższonej temperaturze. Przestawia się więc w tryb chłodzenia. Wysyła informacje do naszej skóry, gruczołów łojowych i potowych oraz układu krążenia. Skutkuje to rozpoczęciem pocenia oraz rozszerzeniem łożyska naczyniowego co powoduje obniżenie ciśnienia krwi i nieznaczne przyspieszenie tętna. Łożysko naczyniowe to cała sieć naszych naczyń krwionośnych. Poprzez ten mechanizm poprawiamy ukrwienie skóry i narządów wewnętrznych. Przyspieszenie krążenia polepsza chłodzenie (krew jest wykorzystywana wtedy jak płyn w chłodnicy). W saunie fińskiej efektywność takiego chłodzenia (pot + krążenie) utrzymuje się do max. 1,5 godziny. Utrzymywana tak temperatura naszego organizmu wynosi na powierzchni skóry około 39-40 stopni Celsjusza, a wewnątrz organizmu około 38 stopni Celsjusza. Potem (po przekroczeniu czasu 1,5h) system chłodzenia staje się niewydolny i następuje niebezpieczne a nawet czasem śmiertelne przegrzanie organizmu. Cykle saunowe wynoszą od dziesięciu do piętnastu minut więc zagrożenia przegrzaniem nie ma. Razem z potem tracimy mocznik, związki amoniaku i (głównie metabolity powstające podczas pracy mięśni (np. kwas mlekowy). Tracimy też ważne dla nas elektrolity takie jak potas, sód, wapń i magnez. W skład potu wchodzą także kwas masłowy, walerianowy, kapronowy i kaprylowy, alkohol etylowy, aceton oraz fosforany i siarczany. Podczas saunowania, w trzech cyklach można stracić nawet do 1,5 litra wody. Stąd spektakularne spadki wagi ciała po saunie. Mamy mniej wody, więc mniej ważymy. A co z tymi elektrolitami ? Nie mamy się co martwić. W trzech cyklach sauny fińskiej nie stracimy ich tyle, aby nasz organizm to odczuł. A popijając wodę mineralną pomiędzy cyklami lub na sam koniec, wyrównujemy z nawiązką to co straciliśmy. Jako, że takie podgrzanie organizmu to dla organizmu sytuacja stresowa, następują jeszcze dwie reakcje. Organizm zaczyna zwiększoną produkcję endorfin. To takie nasze endogenne narkotyki. Uspokajają, dają poczucie błogiego relaksu i działają przeciwbólowo. Dlatego podczas saunowania odczuwamy taką przyjemność. Drugą reakcją jest zwiększona aktywność układu odpornościowego a nawet zwiększona produkcja endogennego interferonu (substancja białkowa świetnie działająca przeciw wirusowo). Sauna poprzez naprzemienne działania gorąca i zimna powoduje wymuszone zadziałanie elementów regulacyjnych naszego organizmu głównie przez układ autonomiczny.
Wspomnę tutaj jeszcze o pewnym działaniu sauny pod kątem prokreacji.
Ogólnie wiadomo, że wysokie temperatury działają niekorzystnie na plemniki. Dlatego jądra u mężczyzn są umieszczone w worku mosznowym na „zewnątrz”. W środku byłoby im zbyt ciepło. Więc sauna powoduje bezpłodność ? Absolutnie nie. Gorąca kąpiel oraz przebywanie w saunie zabija plemniki, a jak nie to powoduje, ze są okropnie leniwe i niezdolne do swojej roli. Co ciekawe zauważono, że w tym gorącu częściej giną plemniki tzw „męskie”.
Czyli przy próbie zapłodnienia po saunie jest o wiele większe prawdopodobieństwo, ze urodzi się dziewczynka.
Sauna + gorąca kąpiel od dawna były używane jako środek antykoncepcyjny.
Jednak bez fanatyzmu. To nie jest jakaś tam stała zmiana. Kolejna spermatogeneza po saunie i w normalnej temp. będzie już z „normalnymi” plemnikami. Można też popatrzeć na Skandynawów. Tam całe rodziny z dziećmi siedza regularnie w saunach, a problemów z płodnością nie maja.
Gorąco ( w zakresie kąpielowo – saunowym) faktycznie powoduje ginięcie lub „rozleniwienie” plemników, ale nie powoduje uszkodzenia jąder. W normalnej temp. Zaczną produkować zdrowe żywe plemniki.
Jeśli chcesz mieć córkę, próbuj po saunie 😉 Jeśli w ogóle dojdzie do zapłodnienia masz duże szanse na dziewczynkę 😉
Jeśli w ogóle chcesz mieć dziecko, to przynajmniej na tydzień przed próbą zapłodnienia odpuść sobie saune i gorące kąpiele.

Reasumując, główne zalety sauny to:

1. Oczyszczenie organizmu z substancji amoniakowych oraz mocznika.
2. Poprawia krążenie w skórze i narządach wewnętrznych.
3. Obniża ciśnienie tętnicze krwi
4. Powoduje uwolnienie endorfin
5. Powoduje znaczne zwiększenie odporności
6. Działa kojąco na układ mięśniowy
7. Uelastycznia i oczyszcza skóry.
8. Stymulacja układu autonomicznego

Sauna ma też trochę przeciwwskazań. Główne to:

1. Ostra infekcja zwłaszcza, jeśli przebiega z gorączką.
2. Zaawansowana (niestabilna) choroba niedokrwienna serca
3. Padaczka
4. Skaza krwotoczna
5. Jaskra
6. Niewydolność nerek
7. Ropne infekcje skóry

Jeśli cierpimy na jakąkolwiek chorobę najbezpieczniej jest zasięgnąć opinii swojego lekarza co do wizyt w saunie.

Żródła:

Anatomia i fizjologia człowieka Michajlik, Ramotowski 2009

Gieremek K. Dec L. „Problematyka odnowy biologicznej w sporcie”
Wydawnictwo AWF w Katowicach 1990

Kwaśniewska – Błaszczyk M. „Wpływ sauny fińskiej na ustrój
ludzki” I Krajowe Sympozjum Biometeorologii Sportu, Poznań 1964

Droga do zdrowia   Michał Tombak 2000

Kolejny artykuł: Naparzanie (aufguss)